Do tej pory:
- Lidka zaczęła chodzić z Michałem
- Lidka dowiedziała się, że Michał idzie do szpitala i wychodzi z niego dzień przed jej urodzinami
- Okazało się, że Agata, przyjaciółka Lidki wyjeżdża
- Lidka zaprzyjaźnia się z Mateuszem
- Kłótnia z Matim i godzenie się
- Głupia akcja z liścikiem
- Lidka całuje się z Michałem
sobota, 31 stycznia 2015
Rozdział VI ,, Pocałunek"
Dziś wstałam rano o 6:30. Dzień miało potoczyć się normalnie. O 12:00 miała zacząć się impreza do 14:00 z okazji Balu Przebierańców. Ja miałam być gwiazdą rocka. Zjadłam śniadanie, ubrałam się, zrobiłam makijaż i poszłam do szkoły.
Gdy nasz wielki pomarańczowy autobus zatrzymał się pod szkołą czułam radość , że zobaczę się z Michałem. Gdy minęłam się z nim na korytarzu po raz pierwszy to ładnie się uśmiechnął, po raz drugi spojrzał na mnie tak słodko a po raz trzeci przyszedł zagadać. Chwile gadaliśmy, przytulas i na lekcje. I tak co przerwę. Dzień jak dzień. Całą historię i matematykę przegadałam z Agatą i Damianem. Gadaliśmy o filmach i było dużo śmiechu. Potem zadzwonił dzwonek na przerwę obiadową po której ma odbyć się impreza. Agata szybko zjadła obiad i poszłyśmy się przebierać. Wzięłyśmy plecaki i poszłyśmy do łazienki. Jak się okazało była tam już Marta z klasy Michała (moja przeciwniczka a właściwie była przeciwniczka bo na razie odkleiła się od Michała). Pomyślałam, że może powinnam być dla niej trochę milsza więc wymieniłyśmy się zdaniami i przebierałyśmy się. W łazience było coraz więcej dziewczyn. A kolejka przed lustrem się powiększała. Kiedy już byłam gotowa wyszłam z łazienki gdzie spotkałam Michała. Był przebrany za kibica Polski. Oj, fajnie się z nim gadało. I nareszcie zaczęła się impreza! Michał powiedział mi na początku imprezy jasno: ,, Ja tańczyć dziś nie będę". Mi to tam nie przeszkadzało, bo mi też za cholerę nie chciało się tańczyć a poza tym na parkiecie nie było nikogo z mojej klasy ani z klasy Michała. Biegały tam same małe dzieci. Imprezę przesiedziałam w klasie zżerając cukierki i pijąc soki. Dwa-trzy razy zatańczyłam. A potem chwile pochodziłam. Gadałam z wszystkimi a szczególnie z Michałem. W pewnym momencie podszedł do mnie Zielak i powiedział Michałowi niech na chwilę sobie pójdzie.
- Ej, chcesz żebym załatwił żebyś ty i Michał... żebyście się całowali?- zapytał po ciuchu.
- Fajnie by było, ale nie wiem czy on chce.- powiedziała spoglądając na niego.
- Pogadam z nim.- powiedział i odszedł kilka kroków gdzie zatrzymał go Michał. Poszli pogadać a ja w tym czasie stałam w moim ulubionym miejscu czyli przy drzwiach mojej klasy. Podszedł do mnie Michał i zapytał się mnie czy zatańczę. Ok. Zatańczyliśmy. Potem się go zapytałam o nasze PLANY A I B (tak nazywamy nasze pocałunki). Odpowiedział, że może tak. No to Zielak powiedział żebyśmy poszli do góry. Weszliśmy na pierwsze piętro. Zielak i Sylwia (koleżanka Dzesiki) podsłuchiwali. Aż wreszcie ja się zbliżyłam i byłam już blisko. W końcu to on swoje usta przyłożył do moich. Wtedy przymknęłam oczy i skupiłam się tylko na tym pocałunku. Wtedy tak bardzo poczułam zapach jego perfum. Jego ręka leżała na moich ramionach. Kiedy nastał koniec. Zderzyliśmy się noskami i w tym momencie poczułam tą bliskość. Zeszliśmy na dół. Trwała prezentacja. Nikt nie wiedział co tak naprawdę zaszło u góry. Nikt nic nie widział. Wiedział o tym Zielak i Sylwia. Po prezentacji musiałam iść się już ubierać, bo stał już autobus. Pocałowałam Michała w policzek. I wzięłam kurtkę, buty i poszłam. Nagle obejrzałam się w tył a tam biegł do mnie Michał. Powiedział , że może do mnie przyjedzie. Super by było. O jej, moje marzenie! Ale i tak wątpie...
Mocno się przytuliliśmy ,wymieniliśmy się pocałunkami w policzek. Weszłam do autobusu i od razu pochwaliłam się Wiki o całym zdarzeniu. Od innych którym powiedziałam (Oliwia, Anita chyba, Marta, Kacper i Mateusz) dostałam gratulacje. Ja się również cieszyłam. Tak bardzo go kochałam!
Gdy nasz wielki pomarańczowy autobus zatrzymał się pod szkołą czułam radość , że zobaczę się z Michałem. Gdy minęłam się z nim na korytarzu po raz pierwszy to ładnie się uśmiechnął, po raz drugi spojrzał na mnie tak słodko a po raz trzeci przyszedł zagadać. Chwile gadaliśmy, przytulas i na lekcje. I tak co przerwę. Dzień jak dzień. Całą historię i matematykę przegadałam z Agatą i Damianem. Gadaliśmy o filmach i było dużo śmiechu. Potem zadzwonił dzwonek na przerwę obiadową po której ma odbyć się impreza. Agata szybko zjadła obiad i poszłyśmy się przebierać. Wzięłyśmy plecaki i poszłyśmy do łazienki. Jak się okazało była tam już Marta z klasy Michała (moja przeciwniczka a właściwie była przeciwniczka bo na razie odkleiła się od Michała). Pomyślałam, że może powinnam być dla niej trochę milsza więc wymieniłyśmy się zdaniami i przebierałyśmy się. W łazience było coraz więcej dziewczyn. A kolejka przed lustrem się powiększała. Kiedy już byłam gotowa wyszłam z łazienki gdzie spotkałam Michała. Był przebrany za kibica Polski. Oj, fajnie się z nim gadało. I nareszcie zaczęła się impreza! Michał powiedział mi na początku imprezy jasno: ,, Ja tańczyć dziś nie będę". Mi to tam nie przeszkadzało, bo mi też za cholerę nie chciało się tańczyć a poza tym na parkiecie nie było nikogo z mojej klasy ani z klasy Michała. Biegały tam same małe dzieci. Imprezę przesiedziałam w klasie zżerając cukierki i pijąc soki. Dwa-trzy razy zatańczyłam. A potem chwile pochodziłam. Gadałam z wszystkimi a szczególnie z Michałem. W pewnym momencie podszedł do mnie Zielak i powiedział Michałowi niech na chwilę sobie pójdzie.
- Ej, chcesz żebym załatwił żebyś ty i Michał... żebyście się całowali?- zapytał po ciuchu.
- Fajnie by było, ale nie wiem czy on chce.- powiedziała spoglądając na niego.
- Pogadam z nim.- powiedział i odszedł kilka kroków gdzie zatrzymał go Michał. Poszli pogadać a ja w tym czasie stałam w moim ulubionym miejscu czyli przy drzwiach mojej klasy. Podszedł do mnie Michał i zapytał się mnie czy zatańczę. Ok. Zatańczyliśmy. Potem się go zapytałam o nasze PLANY A I B (tak nazywamy nasze pocałunki). Odpowiedział, że może tak. No to Zielak powiedział żebyśmy poszli do góry. Weszliśmy na pierwsze piętro. Zielak i Sylwia (koleżanka Dzesiki) podsłuchiwali. Aż wreszcie ja się zbliżyłam i byłam już blisko. W końcu to on swoje usta przyłożył do moich. Wtedy przymknęłam oczy i skupiłam się tylko na tym pocałunku. Wtedy tak bardzo poczułam zapach jego perfum. Jego ręka leżała na moich ramionach. Kiedy nastał koniec. Zderzyliśmy się noskami i w tym momencie poczułam tą bliskość. Zeszliśmy na dół. Trwała prezentacja. Nikt nie wiedział co tak naprawdę zaszło u góry. Nikt nic nie widział. Wiedział o tym Zielak i Sylwia. Po prezentacji musiałam iść się już ubierać, bo stał już autobus. Pocałowałam Michała w policzek. I wzięłam kurtkę, buty i poszłam. Nagle obejrzałam się w tył a tam biegł do mnie Michał. Powiedział , że może do mnie przyjedzie. Super by było. O jej, moje marzenie! Ale i tak wątpie...
Mocno się przytuliliśmy ,wymieniliśmy się pocałunkami w policzek. Weszłam do autobusu i od razu pochwaliłam się Wiki o całym zdarzeniu. Od innych którym powiedziałam (Oliwia, Anita chyba, Marta, Kacper i Mateusz) dostałam gratulacje. Ja się również cieszyłam. Tak bardzo go kochałam!
środa, 28 stycznia 2015
Rozdział V ,, Jestem sama"
Dziś już nic mnie nie pocieszy. Ten głupi liścik, uczniowie pokazujący palcami na mnie i na moją kumpele, kłótnia z Mateuszem i jeszcze to , że nie mam kontaktu z Michałem. To smutne, że te wszystkie cudowne chwile tak szybko lecą a potem... potem po prostu się kończą. A potem od nowa zaczynają i tak w kółko. Przyjaźń z Mateuszem była cudowna, głupie liściki kiedyś też były zabawne, a uczniowie pokazujący na innych palcami byli również śmieszni. A teraz wszystko wydaje się takie... wszystko jest na odwrót. Wszystko się w mig plącze. Na przykład dziś się pokłóciłam tak ostro z Matim, że z nerwów się popłakałam. Już dawno mi na kimś ani na czymś tak nie zależało jak na przyjaźni z Mateuszem. Szłam ścieżką leśną do domu i nagle potok łez wypłynął z moich oczu i pomyślałam: ,, Co ja bez ciebie zrobię? Nawet nie mam w kogo ramiona się teraz wtulić, bo Michał nie jest teraz przy mnie. A tak bardzo chce się pogodzić".
A potem gdy przyszło co do czego zauważyłam , że Mateuszowi zależy na kontakcie ze mną. Gdy ja napisałam: ,, Nie to nie. Ja prosić się nie będę, nara..." napisał: ,, Dobra rozejm :-)". Spodobało mi się jego zachowanie choć nie było to ani romantyczne ani nic w tym stylu. No, ale zawsze...
I gdy po raz kolejny dziś chwyciłam za telefon i wybrałam numer Michała po raz kolejny nie odebrał. Norma. Zaczynam się przyzwyczajać. Nigdy nie odbiera. Czasem nie odpisuje. A czasem dzwoni, pisze nachalnie i gada tyle, że szok. Nawet szybciej niż ja!!! Haha. No jo...
A potem gdy przyszło co do czego zauważyłam , że Mateuszowi zależy na kontakcie ze mną. Gdy ja napisałam: ,, Nie to nie. Ja prosić się nie będę, nara..." napisał: ,, Dobra rozejm :-)". Spodobało mi się jego zachowanie choć nie było to ani romantyczne ani nic w tym stylu. No, ale zawsze...
I gdy po raz kolejny dziś chwyciłam za telefon i wybrałam numer Michała po raz kolejny nie odebrał. Norma. Zaczynam się przyzwyczajać. Nigdy nie odbiera. Czasem nie odpisuje. A czasem dzwoni, pisze nachalnie i gada tyle, że szok. Nawet szybciej niż ja!!! Haha. No jo...
sobota, 24 stycznia 2015
Rozdział IV ,, Szczęście"
,, Szczęście, co to właściwie jest?
Wydaje się to takie banalne, ale nie.
Szczęście to poczucie bezpieczeństwa,
radości, miłości i przyjaźni.
Szczęście to chwila, bo szczęście nie trwa dłużej,
kiedy możemy latać, możemy śpiewać i tańczyć.
W moim przypadku zdarza się to nie często.
Bezpieczeństwo którego unikam jak ognia,
Radość która zdarza się gdy mam powód do radości,
Miłość jest zbyt ślepa a przyjaźń... czasem zanika i jest i jej nie ma.
Ciężko wyczuć moment szczęścia..."
Pisałam to pisząc z Mateuszem na Facebooku. Rozmawialiśmy o wszystkim co nas gryzie. Bardzo często z nim pisze. Lecz dopiero teraz mogę uznać, że dobrze się z nim pisze. Kiedyś zbyt często się kłóciliśmy. Teraz raczej tego unikamy. Mniej kłótni, mniej wyzwisk, mniej nienawiści. Po prostu przyjaźń.
Wczoraj pisałam z nim bardzo długo, bo aż do 23 w nocy. Teraz jest już po 22 więc na pewno zejdzie tyle dziś co wczoraj. Myślę, że Mateusz jest całkiem spoko i można się z nim zaprzyjaźnić tylko trzeba dużo cierpliwości i odwagi a czuje, że teraz ją mam!
Mam taką chwilę kiedy nabieram oddech i czuje wolność, pasje, miłość, przyjaźń i po prostu wszystko naraz.
A może to właśnie jest szczęście?
Sama nie wiem. Nie umiem powiedzieć czy teraz akurat jestem szczęśliwa czy nie. Z jednej strony tak a z drugiej nie. Raz chce mi się płakać a raz śmiać. Teraz też nie wiem czy będę płakać czy się śmiać. Agata wyjeżdża, a z Mateuszem się zaprzyjaźniłam po mału. I co teraz?
Wydaje się to takie banalne, ale nie.
Szczęście to poczucie bezpieczeństwa,
radości, miłości i przyjaźni.
Szczęście to chwila, bo szczęście nie trwa dłużej,
kiedy możemy latać, możemy śpiewać i tańczyć.
W moim przypadku zdarza się to nie często.
Bezpieczeństwo którego unikam jak ognia,
Radość która zdarza się gdy mam powód do radości,
Miłość jest zbyt ślepa a przyjaźń... czasem zanika i jest i jej nie ma.
Ciężko wyczuć moment szczęścia..."
Pisałam to pisząc z Mateuszem na Facebooku. Rozmawialiśmy o wszystkim co nas gryzie. Bardzo często z nim pisze. Lecz dopiero teraz mogę uznać, że dobrze się z nim pisze. Kiedyś zbyt często się kłóciliśmy. Teraz raczej tego unikamy. Mniej kłótni, mniej wyzwisk, mniej nienawiści. Po prostu przyjaźń.
Wczoraj pisałam z nim bardzo długo, bo aż do 23 w nocy. Teraz jest już po 22 więc na pewno zejdzie tyle dziś co wczoraj. Myślę, że Mateusz jest całkiem spoko i można się z nim zaprzyjaźnić tylko trzeba dużo cierpliwości i odwagi a czuje, że teraz ją mam!
Mam taką chwilę kiedy nabieram oddech i czuje wolność, pasje, miłość, przyjaźń i po prostu wszystko naraz.
A może to właśnie jest szczęście?
Sama nie wiem. Nie umiem powiedzieć czy teraz akurat jestem szczęśliwa czy nie. Z jednej strony tak a z drugiej nie. Raz chce mi się płakać a raz śmiać. Teraz też nie wiem czy będę płakać czy się śmiać. Agata wyjeżdża, a z Mateuszem się zaprzyjaźniłam po mału. I co teraz?
Codzienny post
Dzisiaj mniej więcej o stylu naszej bohaterki. I oczywiście zdjęcie, piosenka, tekst, chwila dnia.
Styl
Lidka
Uwielbia luźny styl, lecz mimo to w jej ubraniach nie braknie elegancji. Jest wielbicielką trampek. Uwielbia conversy. Lubi nosić dżinsy, bluzy i kolorowe sweterki z elementami koronki. Ubiera się w H&M, Stradivatius i w innych sieciówkach. Dam stylizacje w których nie powstydziła by się chodzić:
1.
Piosenka dnia: Verba- Słuchaj skarbie
Tekst dnia: Przeprowadzam się... I nie będę chodzić tu do szkoły
Chwila dnia: Przytulenie z Michałem
Zdjęcie dnia:
Styl
Lidka
Uwielbia luźny styl, lecz mimo to w jej ubraniach nie braknie elegancji. Jest wielbicielką trampek. Uwielbia conversy. Lubi nosić dżinsy, bluzy i kolorowe sweterki z elementami koronki. Ubiera się w H&M, Stradivatius i w innych sieciówkach. Dam stylizacje w których nie powstydziła by się chodzić:
1.
Piosenka dnia: Verba- Słuchaj skarbie
Tekst dnia: Przeprowadzam się... I nie będę chodzić tu do szkoły
Chwila dnia: Przytulenie z Michałem
Zdjęcie dnia:

piątek, 23 stycznia 2015
Rozdział III ,, Agata wyjeżdża"
Dzisiaj był szalony dzień. Było dużo śmiechu, smutku i złości. Dowiedziałam się przykrą wiadomość, że na koniec tej klasy moja najlepsza przyjaciółka się wyprowadza do Gdańska. Oczywiście wszyscy po dowiedzeniu się o tym rozpłakali się. Nie umiem sobie wyobrazić jak to będzie bez niej. Bez jej głupot, bez śmiania się ze wszystkiego, bez jej szczerości i bez kochania się co chwilę w innym. Będziemy za nią tęsknić!
Nasze humorki mimo to dopisywały i pocieszaliśmy naszą kochaną Aguśke. Biedactwo płakało a potem ja i się mocno przytuliłyśmy. Dziewczyny stały na około nas i były smutne. Opowiedziałam to wszystko Michałowi. Też się zmartwił. Potem Mateuszowi. To mnie pocieszał. Wszyscy dziś byliśmy przybici. Jedynie w ramionach Michała czułam się bezpieczna i czułam się szczęśliwie. Kiedy mnie przytula ostatnio od kiedy znowu jesteśmy razem (mieliśmy 4 dni temu przerwe tygodniową) czuje jakąś taką bliskość. Taką jaką kiedyś czułam tylko i wyłącznie do Damiana. W obięciach Michała czuje taki przyjemny chłód ogarniający moje ciało i stado motylków w moim brzuchu, które bawią się w berka. To takie cudowne uczucie!!!
Miliony wspomnień, które przypominają ci się w najgorszym do tego momencie. Te chwile i przeżycia. Wszystkie miłostki, przyjaźnie i przeżycia życiowe. Wszystko to przywraca.
Bo tak w życiu jest...
~~~~~~~~
siem.
Nie wiem co mnie dziś naszło na wspomnienia ale takie dziś smutne wieści się dowiedziałam także musiłam coś o tym wspomnieć i wielkie sory że taki krótki
Nasze humorki mimo to dopisywały i pocieszaliśmy naszą kochaną Aguśke. Biedactwo płakało a potem ja i się mocno przytuliłyśmy. Dziewczyny stały na około nas i były smutne. Opowiedziałam to wszystko Michałowi. Też się zmartwił. Potem Mateuszowi. To mnie pocieszał. Wszyscy dziś byliśmy przybici. Jedynie w ramionach Michała czułam się bezpieczna i czułam się szczęśliwie. Kiedy mnie przytula ostatnio od kiedy znowu jesteśmy razem (mieliśmy 4 dni temu przerwe tygodniową) czuje jakąś taką bliskość. Taką jaką kiedyś czułam tylko i wyłącznie do Damiana. W obięciach Michała czuje taki przyjemny chłód ogarniający moje ciało i stado motylków w moim brzuchu, które bawią się w berka. To takie cudowne uczucie!!!
Miliony wspomnień, które przypominają ci się w najgorszym do tego momencie. Te chwile i przeżycia. Wszystkie miłostki, przyjaźnie i przeżycia życiowe. Wszystko to przywraca.
Bo tak w życiu jest...
~~~~~~~~
siem.
Nie wiem co mnie dziś naszło na wspomnienia ale takie dziś smutne wieści się dowiedziałam także musiłam coś o tym wspomnieć i wielkie sory że taki krótki
Rozdział II ,, Kocham cię a ty mnie?"
Dzisiaj był normalny dzień. Jakoś taki jak wszystkie. Śnieg stopniał więc nie było aż takiej zabawy. Na wf-ie zdenerwowała mnie Marta Klos (kumpela Wiki i była moja) do tego stanu, że nie chciałam nawet wchodzić na boisko. Nie dość, że wyrzuciła mnie z boiska na środku hali na oczach całej klasy to jeszcze beszczelnie się do mnie uśmiechała jakby nigdy nic. Po wf-ie mieliśmy mieć przyrodę, ale pani Asi nie było to mieliśmy z naszą ukochaną, dawną wychowawczynią panią Danką. Po lekcji mieliśmy koniec. Byliśmy w szatni się przebrać i zaczęła się woja na śnieżki ,,część druga". Było fajnie. Stałam z Michałem ma schodach i rozmawialiśmy a w nas rzucali śnieżkami. Potem on odszedł kilka kroków a ja go zatrzymałam.
- A się pożegnać?- zapytałam czekając na jego ruch.
- No to pa.- powiedział i dotknął swoim końcikiem ust mój policzek co wyglądało jakbym dostała od niego buziaka. Ja tylko cmoknęłam słodko ustami, wymieniliśmy się uśmiechami i szczęśliwa poszłam do autobusu.
Gdy wróciłam do domu odłożyłam plecak i ściągnęłam kurtkę po czym walnęłam ją na fotel w moim pokoju. Po tym usiadłam na kanapie w pokoju obok, zapodałam Tove Lo. Przymknęłam oczy i rozmarzyłam się wsłuchując się w nuty. Jeszcze raz przeanalizowałam dzisiejszą ,,pożagnalną" sytuacje. Czułam taki wewnętrzny spokój ale jednocześnie podekscytowanie. Byłam w nim tak zakochana.
Później odpaliłam lapcia i weszłam na Facebooka. Cierpliwie czekałam aż wejdzie mój M ale ku mojemu ździwieniu na FB dostępny był Mateusz. Pisałam z nim długo na temat Oliwi, trochę mnie i Michała. Uznałam, że bardzo dobrze się z nim pisze. Później nareszcie wszedł Michał. I pisałam z nim niecałą godzinę. Nasza rozmowa skączyła się na moim pytaniu : ,, Kocham cię a ty mnie?" Na które nie odpowiedział. Mimo to dowiedziałam się wcześniej, że Michał idzie do szpitala 22-25 lutego czyli wychodzi dzień przed moimi urodzinami. Smutne. Zapytałam więc czy będzie na moich urodzinach. Powiedział, że nie wie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
siema to z opóźnieniem i za to wielkie soryy
Jeszcze dziś pojawi się post z dzisiejszego dnia
- A się pożegnać?- zapytałam czekając na jego ruch.
- No to pa.- powiedział i dotknął swoim końcikiem ust mój policzek co wyglądało jakbym dostała od niego buziaka. Ja tylko cmoknęłam słodko ustami, wymieniliśmy się uśmiechami i szczęśliwa poszłam do autobusu.
Gdy wróciłam do domu odłożyłam plecak i ściągnęłam kurtkę po czym walnęłam ją na fotel w moim pokoju. Po tym usiadłam na kanapie w pokoju obok, zapodałam Tove Lo. Przymknęłam oczy i rozmarzyłam się wsłuchując się w nuty. Jeszcze raz przeanalizowałam dzisiejszą ,,pożagnalną" sytuacje. Czułam taki wewnętrzny spokój ale jednocześnie podekscytowanie. Byłam w nim tak zakochana.
Później odpaliłam lapcia i weszłam na Facebooka. Cierpliwie czekałam aż wejdzie mój M ale ku mojemu ździwieniu na FB dostępny był Mateusz. Pisałam z nim długo na temat Oliwi, trochę mnie i Michała. Uznałam, że bardzo dobrze się z nim pisze. Później nareszcie wszedł Michał. I pisałam z nim niecałą godzinę. Nasza rozmowa skączyła się na moim pytaniu : ,, Kocham cię a ty mnie?" Na które nie odpowiedział. Mimo to dowiedziałam się wcześniej, że Michał idzie do szpitala 22-25 lutego czyli wychodzi dzień przed moimi urodzinami. Smutne. Zapytałam więc czy będzie na moich urodzinach. Powiedział, że nie wie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
siema to z opóźnieniem i za to wielkie soryy
Jeszcze dziś pojawi się post z dzisiejszego dnia
środa, 21 stycznia 2015
Codzienny post
Małe powtórzenia wiadomości + to czego nie wiecie:
- Lidka kocha Tove lo
- Lidka i Michał rozstawali się ze sobą 5 razy, ale ciągle do siebie wracali
- Problemem jest to, że Damian i Mateusz kochają jeszcze Lidke
- Michał kiedyś pił alkohol i palił papierosy, ale skończył z tym dla Lidki
- Lidka też kiedyś posmakowała alkoholu, ale szybko z tym skończyła i wiedział o tym Michał, Agata i Wiki
- Lidka przesiaduje dziennie na Facebooku ok. 5 godzin
- Lidka uwielbia orenżadki w proszku
Piosenka dnia: Tove lo- Habbits
tekst dnia: Jest... Michał?
Chwila dnia: Bitwa na śnieżki
Zdjęcie dnia
- Lidka kocha Tove lo
- Lidka i Michał rozstawali się ze sobą 5 razy, ale ciągle do siebie wracali
- Problemem jest to, że Damian i Mateusz kochają jeszcze Lidke
- Michał kiedyś pił alkohol i palił papierosy, ale skończył z tym dla Lidki
- Lidka też kiedyś posmakowała alkoholu, ale szybko z tym skończyła i wiedział o tym Michał, Agata i Wiki
- Lidka przesiaduje dziennie na Facebooku ok. 5 godzin
- Lidka uwielbia orenżadki w proszku
Piosenka dnia: Tove lo- Habbits
tekst dnia: Jest... Michał?
Chwila dnia: Bitwa na śnieżki
Zdjęcie dnia
Rozdział I ,, Jest... Michał"
Dzisiaj był cudowny dzień. Wstałam rano z bólem. Ubrałam się i uczesałam. Pomalowałam moje usta pomadką. Wyszłam z pokoju i pomaszerowałam do stołu gdzie stało moje śniadanie. Zjadłam i wyszłam do szkoły. Pogadałam chwilkę z ,,koleżanką z przystanku" i nadjechał autobus już zapełniony dziećmi w tym moja kumpela Wiki. W drodze do szkoły gadałam z nią i ,, kolegą od orenrzadek" (orenrzadki- jemy na sucho nie wsypując do wody. Wszyscy w klasie je uwielbiają) Zielakiem. Nasza rozmowa toczyła się ślimaczym tempem tak jak autobus. Kiedy wreszcie dojechaliśmy do szkoły wepchnęłam się w naszą małą szatnie i odwiesiłam kurtkę.
Dzień toczył się spokojnie. Damian jak zwykle denerwował dziewczyny. Po obiedzie szłam z Wiki przez hol rozmawiając o Michale i doznałam szoku...
- [...] jest...- spojrzałam w stronę świetlicy i kto tam siedział? No kto?- Michał? Ej Wiki Michał jest w szkole. No zobacz jest w szkole!
Oby dwie byłyśmy w szoku. Czułam się jakby ktoś mnie mocno trzepną w łeb. Zapatrzona na obrazek siedzącego obok Mateusza Michała stałam. Czekałam przy okienku aż zjedzą obiad. Kiedy wreszcie skończyli od razu pobiegłam do Michała żeby wytłumaczył mi tą sytuacje, bo przecież ja myślałam, że M jest w szpitalu, bo ma przeszczep trzustki.
- Jak to się stało?- spojrzałam na niego pytająco.
- Udało mi się ogarnąć sprawy. - powiedział pewny siebie.
A Mateusz stał obok i rozglądał się na około a ja wpatrzona w Michała i Michał we mnie staliśmy na środku korytarza. Potem do naszej konwencji dołączyła Julka i Dzesika. Wszyscy byliśmy w szoku.
Potem muzyka, matma i na koniec test zaległy z matmy jak skończę test z Agatą mamy iść na dodatkowy angol. Lecz na matmie wpadłam na genialny pomysł żeby urwać się z lekcji. Po to by obrzucić chłopaków świeżo napadanym śniegiem. Więc napisałyśmy i wyszłyśmy z sali fizycznej biegiem do szatni. Przebrałyśmy buty i ubrałyśmy kurtki. A ponieważ było jeszcze wcześnie, 20 min do dzwonka wyruszyłam z Agatą na poszukiwania moich butów, które zostawiłam w szatni miesiąc temu (przy okazji ;-) ). Potem kiedy je znalazłam wkładałam je do plecaka. W tym czasie obok nas pojawił się Zander, Ola, Patrycja i jak na złość Ksawery, który naskarżył panu Pawłowi, że zamiast przyjść do niego na lekcje to siedzimy w szatni. Ściągnęłyśmy kurtki i pobiegłyśmy do sali gdzie odbywał się dodatkowy angielski. Wytłumaczyłyśmy się tym, że szukałyśmy moich butów co w połowie było prawdą. Pan się zaczął śmiać a my zajęłyśmy nasze miejsca. Było mi głupio , że wkręciłam w to Agatę. Po lekcji zaczęła się wojna na śnieżki. Potem przybiegł do nas Michał a ja się bałam, że wrzuci mnie w śnieg a dziewczyny zaczęły go obsypywać śniegiem. On zaczął wyjaśniać, że nie przyszedł żeby mnie wrzucić w śnieg a Mateusz ma taki zamiar.
- No, ale ty mnie trochę broń jak coś.- odrzekłam z fochem. On nic na to nie odpowiedział tylko się zaśmiał. Potem dostałam kilka razy od Mateusza, który dołączył do naszej zabawy. To było super kiedy całą szkoła biegała po dworze z uśmiechem na ustach i śniegiem na kurtkach. Czuliśmy się tacy wolni!
Gdy wróciłam do domu przez okno wołał do mnie tata, że nie można wchodzić do domu, bo cekolują na przedpokoju i jest biało i pełno kurzu. Wzięłam od niego kluczyki od samochodu i wsiadłam do auta. Przekręciłam klucz w stacyjce i włączyłam ogrzewanie. W takim mrozie biwakować w samochodzie bez jedzenia, bez picia i bez Facebooka? Straszne! Nigdy więcej nie zgadzać się na remont w domu!
Chwilę po tym jak wróciłam ze szkoły napisał do mnie Mateusz, że niby ja błagałam Michała żeby do mnie wrócił. Staarsznie mnie to zdenerwowało! Ale na szczęście wszystko się wyjaśniło i okazało się, że to nie prawda.
Dzień toczył się spokojnie. Damian jak zwykle denerwował dziewczyny. Po obiedzie szłam z Wiki przez hol rozmawiając o Michale i doznałam szoku...
- [...] jest...- spojrzałam w stronę świetlicy i kto tam siedział? No kto?- Michał? Ej Wiki Michał jest w szkole. No zobacz jest w szkole!
Oby dwie byłyśmy w szoku. Czułam się jakby ktoś mnie mocno trzepną w łeb. Zapatrzona na obrazek siedzącego obok Mateusza Michała stałam. Czekałam przy okienku aż zjedzą obiad. Kiedy wreszcie skończyli od razu pobiegłam do Michała żeby wytłumaczył mi tą sytuacje, bo przecież ja myślałam, że M jest w szpitalu, bo ma przeszczep trzustki.
- Jak to się stało?- spojrzałam na niego pytająco.
- Udało mi się ogarnąć sprawy. - powiedział pewny siebie.
A Mateusz stał obok i rozglądał się na około a ja wpatrzona w Michała i Michał we mnie staliśmy na środku korytarza. Potem do naszej konwencji dołączyła Julka i Dzesika. Wszyscy byliśmy w szoku.
Potem muzyka, matma i na koniec test zaległy z matmy jak skończę test z Agatą mamy iść na dodatkowy angol. Lecz na matmie wpadłam na genialny pomysł żeby urwać się z lekcji. Po to by obrzucić chłopaków świeżo napadanym śniegiem. Więc napisałyśmy i wyszłyśmy z sali fizycznej biegiem do szatni. Przebrałyśmy buty i ubrałyśmy kurtki. A ponieważ było jeszcze wcześnie, 20 min do dzwonka wyruszyłam z Agatą na poszukiwania moich butów, które zostawiłam w szatni miesiąc temu (przy okazji ;-) ). Potem kiedy je znalazłam wkładałam je do plecaka. W tym czasie obok nas pojawił się Zander, Ola, Patrycja i jak na złość Ksawery, który naskarżył panu Pawłowi, że zamiast przyjść do niego na lekcje to siedzimy w szatni. Ściągnęłyśmy kurtki i pobiegłyśmy do sali gdzie odbywał się dodatkowy angielski. Wytłumaczyłyśmy się tym, że szukałyśmy moich butów co w połowie było prawdą. Pan się zaczął śmiać a my zajęłyśmy nasze miejsca. Było mi głupio , że wkręciłam w to Agatę. Po lekcji zaczęła się wojna na śnieżki. Potem przybiegł do nas Michał a ja się bałam, że wrzuci mnie w śnieg a dziewczyny zaczęły go obsypywać śniegiem. On zaczął wyjaśniać, że nie przyszedł żeby mnie wrzucić w śnieg a Mateusz ma taki zamiar.
- No, ale ty mnie trochę broń jak coś.- odrzekłam z fochem. On nic na to nie odpowiedział tylko się zaśmiał. Potem dostałam kilka razy od Mateusza, który dołączył do naszej zabawy. To było super kiedy całą szkoła biegała po dworze z uśmiechem na ustach i śniegiem na kurtkach. Czuliśmy się tacy wolni!
Gdy wróciłam do domu przez okno wołał do mnie tata, że nie można wchodzić do domu, bo cekolują na przedpokoju i jest biało i pełno kurzu. Wzięłam od niego kluczyki od samochodu i wsiadłam do auta. Przekręciłam klucz w stacyjce i włączyłam ogrzewanie. W takim mrozie biwakować w samochodzie bez jedzenia, bez picia i bez Facebooka? Straszne! Nigdy więcej nie zgadzać się na remont w domu!
Chwilę po tym jak wróciłam ze szkoły napisał do mnie Mateusz, że niby ja błagałam Michała żeby do mnie wrócił. Staarsznie mnie to zdenerwowało! Ale na szczęście wszystko się wyjaśniło i okazało się, że to nie prawda.
~~~~~~~~
Siemka
To I rozdział mam nadzieje, że się podobał :-) No proste, że tak.
Hehe.
Czytasz= komentujesz
wtorek, 20 stycznia 2015
Prolog
Lidka Gans Piękna, mądra. W ostatnim zaczęła chodzić z Michałem. Jej najlepszą kumpelą jest Wiktoria i Agata. Ma 14 lat.
Michał Rips Szalony romantyk. Chodzi z Lidką. Kuzyn Mateusza. Ma 15 lat.
Mateusz Rips Zakochany w Lidce. Lecz łączy ich tylko przyjaźń. Jest kuzynem Michała. Ma 15 lat.
Agata Marzycielka, wariatka. Ma 14 lat. Jest najlepszą kumpelą Lidki.
Damian Zakochany w Lidce. Ma 14 lat. Były chłopak Lidki.
Michał Rips Szalony romantyk. Chodzi z Lidką. Kuzyn Mateusza. Ma 15 lat.
Mateusz Rips Zakochany w Lidce. Lecz łączy ich tylko przyjaźń. Jest kuzynem Michała. Ma 15 lat.
Agata Marzycielka, wariatka. Ma 14 lat. Jest najlepszą kumpelą Lidki.
Damian Zakochany w Lidce. Ma 14 lat. Były chłopak Lidki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















