środa, 28 stycznia 2015

Rozdział V ,, Jestem sama"

Dziś już nic mnie nie pocieszy. Ten głupi liścik, uczniowie pokazujący palcami na mnie i na moją kumpele, kłótnia z Mateuszem i jeszcze to , że nie mam kontaktu z Michałem. To smutne, że te wszystkie cudowne chwile tak szybko lecą a potem... potem po prostu się kończą. A potem od nowa zaczynają i tak w kółko. Przyjaźń z Mateuszem była cudowna, głupie liściki kiedyś też były zabawne, a uczniowie pokazujący na innych palcami byli również śmieszni. A teraz wszystko wydaje się takie... wszystko jest na odwrót. Wszystko się w mig plącze. Na przykład dziś się pokłóciłam tak ostro z Matim, że z nerwów się popłakałam. Już dawno mi na kimś ani na czymś tak nie zależało jak na przyjaźni z Mateuszem. Szłam ścieżką leśną do domu i nagle potok łez wypłynął z moich oczu i pomyślałam: ,, Co ja bez ciebie zrobię? Nawet nie mam w kogo ramiona się teraz wtulić, bo Michał nie jest teraz przy mnie. A tak bardzo chce się pogodzić".
A potem gdy przyszło co do czego zauważyłam , że Mateuszowi zależy na kontakcie ze mną. Gdy ja napisałam: ,, Nie to nie. Ja prosić się nie będę, nara..." napisał: ,, Dobra rozejm :-)". Spodobało mi się jego zachowanie choć nie było to ani romantyczne ani nic w tym stylu. No, ale zawsze...
I gdy po raz kolejny dziś chwyciłam za telefon i wybrałam numer Michała po raz kolejny nie odebrał. Norma. Zaczynam się przyzwyczajać. Nigdy nie odbiera. Czasem nie odpisuje. A czasem dzwoni, pisze nachalnie i gada tyle, że szok. Nawet szybciej niż ja!!! Haha. No jo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz