wtorek, 3 marca 2015

Rozdział XXIII ,, Nie, nie to niemożliwe"



Dziś nie był zbyt dobry dzień. Oczywiście jak to zwykle bywa los musiał pokrzyżować mi plany.

Miałam zamiar dziś udawać , że nie znam Michała i Mateusza. Tak, smak błogości i brak zmartwień. Bezcenne…  A tu już przed polakiem, stojąc i gadając z Agą podchodzi do mnie Michał.
- Mam przekazać od Matiego, że masz się od niego odczepić.- powiedział. Byłam oburzona! Co za cham! I nie miałam na myśli tu Michała tylko Mateusza! Czy to nie przesada?! Wtedy jak za nim nie chodzę i nie patrzę się na niego to mówi, że to robie a jak to robie to oczywiście nic nie zauważa.
- No, ale co ja robie?- zapytałam z oburzeniem.
- No niby za nim łazisz. – powiedział Michał i odszedł. Myślałam, że zatłukę Mateusza. Do cholery ja za nim nie chodzę! Myślałam o tej rozmowie całą lekcję i aż nie wiedziałam jak szybko minęło to 45 minut.
Po przerwie obiadowej jak to zwykle obok nas miał lekcje Michał i Mateusz. Bardzo często mają obok nas lekcje. Podszedł do mnie Michał. I wyjechał mi z takim tekstem:
- Gratulacje! Mikołaj mi powiedział.- zkwitował zadowolony.
- O co tym razem chodzi?- zapytałam. Dlaczego zawsze jest tak, że Michał wie o mnie więcej niż sama o sobie wiem?!
- Podobno chodzisz z Mikim. – powiedział. WHAT?! Ja nie chodzę z żadnym Mikołajem!!! Ja z nikim nie chodzę! Nie tracąc czasu pobiegłam do Mikołaja i zaczęłam na niego krzyczeć.
- Mikołaj! Ty świnio! Coś ty nagadał Michałowi?! […]- wykrzyczałam. Oczywiście Mikołaj nie wiedział o co chodzi. Strzeliłam focha i obrażona poszłam na technikę.
Weszłam do klasy, położyłam plecak na ławkę i zaczęłam narzekać do Karoliny.
- Mam focha na cały świat oprócz ciebie, Kara! Najchętniej strzeliłabym  życiu z liścia!- gadałam. I tak minęła lekcja.
I nareszcie koniec tego zbyt ciekawego dnia. Myślałam, że się dziś wykończę! Weszłam do domu, usiadłam na krześle i jeszcze raz analizowałam dzisiejsze pogaduszki z Michałem. Hmy… a może on… do mnie… Nie, nie to niemożliwe! Na pewno nie! Przecież gdyby tak to by mnie od razu podrywał (jak to zwykle on). Dobra, nie! Wymyśliłam sobie postanowienie, że nie będę o żadnego chłopaka walczyć. Przynajmniej w marcu. Koniec tego dobrego! Jestem zbyt łatwo ufna i przez to plącze mi się życie! Od dziś ( i właściwie wczoraj) nie znam Mateusza! Tak! Michała znam, ale… nie to nie dlatego, że ja… a jeśli nawet to… nie, nie to niemożliwe!

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz