Dziś nie był
zbyt dobry dzień. Oczywiście jak to zwykle bywa los musiał pokrzyżować mi
plany.
Miałam
zamiar dziś udawać , że nie znam Michała i Mateusza. Tak, smak błogości i brak
zmartwień. Bezcenne… A tu już przed
polakiem, stojąc i gadając z Agą podchodzi do mnie Michał.
- Mam
przekazać od Matiego, że masz się od niego odczepić.- powiedział. Byłam
oburzona! Co za cham! I nie miałam na myśli tu Michała tylko Mateusza! Czy to
nie przesada?! Wtedy jak za nim nie chodzę i nie patrzę się na niego to mówi,
że to robie a jak to robie to oczywiście nic nie zauważa.
- No, ale co
ja robie?- zapytałam z oburzeniem.
- No niby za
nim łazisz. – powiedział Michał i odszedł. Myślałam, że zatłukę Mateusza. Do
cholery ja za nim nie chodzę! Myślałam o tej rozmowie całą lekcję i aż nie
wiedziałam jak szybko minęło to 45 minut.
Po przerwie
obiadowej jak to zwykle obok nas miał lekcje Michał i Mateusz. Bardzo często
mają obok nas lekcje. Podszedł do mnie Michał. I wyjechał mi z takim tekstem:
-
Gratulacje! Mikołaj mi powiedział.- zkwitował zadowolony.
- O co tym
razem chodzi?- zapytałam. Dlaczego zawsze jest tak, że Michał wie o mnie więcej
niż sama o sobie wiem?!
- Podobno
chodzisz z Mikim. – powiedział. WHAT?! Ja nie chodzę z żadnym Mikołajem!!! Ja z
nikim nie chodzę! Nie tracąc czasu pobiegłam do Mikołaja i zaczęłam na niego
krzyczeć.
- Mikołaj!
Ty świnio! Coś ty nagadał Michałowi?! […]- wykrzyczałam. Oczywiście Mikołaj nie
wiedział o co chodzi. Strzeliłam focha i obrażona poszłam na technikę.
Weszłam do
klasy, położyłam plecak na ławkę i zaczęłam narzekać do Karoliny.
- Mam focha
na cały świat oprócz ciebie, Kara! Najchętniej strzeliłabym życiu z liścia!- gadałam. I tak minęła
lekcja.
I nareszcie
koniec tego zbyt ciekawego dnia. Myślałam, że się dziś wykończę! Weszłam do
domu, usiadłam na krześle i jeszcze raz analizowałam dzisiejsze pogaduszki z
Michałem. Hmy… a może on… do mnie… Nie, nie to niemożliwe! Na pewno nie!
Przecież gdyby tak to by mnie od razu podrywał (jak to zwykle on). Dobra, nie!
Wymyśliłam sobie postanowienie, że nie będę o żadnego chłopaka walczyć.
Przynajmniej w marcu. Koniec tego dobrego! Jestem zbyt łatwo ufna i przez to
plącze mi się życie! Od dziś ( i właściwie wczoraj) nie znam Mateusza! Tak!
Michała znam, ale… nie to nie dlatego, że ja… a jeśli nawet to… nie, nie to
niemożliwe!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz