wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział XI ,, No weź skar... Znaczy Michał proszę"

Od kiedy ja i Michał nie jesteśmy razem nie umiem oswoić się z tą sytuacją. Byliśmy ze sobą nie całe 3 miesiące. Przez ten czas i ja i on przyzwyczailiśmy się do naszych ,, słodkich słówek" typu: Skarbie, rybko, myszko, kochanie, kotku... itp. Oj, tak. Ciężko nam było mówić sobie po imieniu. A najgorsze było to, że jak się rozstaliśmy nie mieliśmy żadnych tematów.
Jeszcze dziś zdałam sobie sprawę, że nie chce mi się teraz z nikim być. Może choć raz zasmakuje tego smaku bycia singielką, wolną singielką. Taką za którą wszyscy chłopacy szaleją, która ma mnóstwo przyjaciół i ma wielki talent. Oj, tak! Czysta wolność! Nikt nie dzwoni do ciebie po nocach tylko po to by zapytać się czy wszystko OK, nikt nie dopytuje gdzie, z kim, po co tam jesteś, nikt nie wymusza od ciebie ciągłego kontaktu... Tylko jedno jest smutne: Ten ktoś kogo kochałaś już się o ciebie nie troszczy, troszczy się o inną. Smutne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz