Moje urodziny zleciały spokojnie. Wszyscy składali mi życzenia. Nawet Michał, co mnie bardzo zaskoczyło. Wieczorem życzenia napisał mi Mateusz. Było fajnie...
Zaś dziś był bardzo szalony dzień. Cały czas patrzałam się na Mateusza, podkładałam mu nogę i robiłam wszystko żeby mnie zauważał... I działało! Potem wchodziłam do naszej klasy, bo miałam lekcje wychowawczą. Nagle ktoś złapał mnie za plecak i pociągnął do tyły. Zauważyłam przed sobą Matiego. Zaświeciły mu się oczka, coś tam gadał a ja do niego z tekstem: ,, Takimi czynami mnie nie poderwiesz". Powiedziałam i położyłam mu rękę na ramie. Zdziwił się, ale szybko zmienił temat. Chwile pogadaliśmy i poszedł.
Wieczorem weszłam na Facebooka. Pisałam z Matim. Jeju. Same serduszka mu wysyłałam a on mi całuski. Nie wiem czemu, ale było to zbyt piękne, żebym się miała burzyć. Tak cholernie mi się podobał! Nie mam pojęcia co ja w nim widzę! Ma fajne oczy, usta, włosy... No, ale... No dobra, kocham go serio. Na prawdę go kocham... A wiem, że mu się podobam. A czemu nie jesteśmy razem? Bo on się boi, że inni będą nas obgadywać. Ale ja się czegoś nauczyłam od Michała: Nigdy nie przejmuj się ludźmi! To , że cię obgadują to nie jest ważne. Ważne, że mamy siebie i nic poza tym się nie liczy! I to są słowa prawdy...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz